W Gorlicach zaczyna się Beskid Niski, więc tutejszy afisz czytają zarówno mieszkańcy idący na zakupy, jak i rowerzyści ruszający w góry. Dobrze, gdy wykonawca rozumie obie te grupy.
Gorlice mają za sobą historię, której nie powstydziłoby się dużo większe miasto. To tutaj w połowie XIX wieku zapłonęła jedna z pierwszych na świecie ulicznych lamp naftowych, a okoliczne szyby przez dziesięciolecia dawały pracę całym rodzinom. Dziś miasto jest spokojnym ośrodkiem dla powiatu, z rynkiem, szkołami i sklepami, do których zjeżdżają ludzie z okolicznych wsi. Latem i jesienią dochodzą do tego goście, którzy przyjeżdżają na szlaki i trasy rowerowe w Beskidzie Niskim.
Rowerzysta albo turysta z plecakiem zatrzymuje się w mieście na chwilę: w sklepie, przy parkingu, na stacji paliw, w punkcie informacji. Plakat o festynie, koncercie czy lokalnym jarmarku musi go złapać właśnie tam, a nie w bocznej uliczce osiedla. Treść powinna być krótka, z datą i nazwą miejscowości, bo przyjezdny nie zna jeszcze okolicznych nazw. Sezon rowerowy jest wyraźny, więc kampanię skierowaną do gości opłaca się ustawiać na miesiące, w których trasy są pełne ludzi.
W okolicach Gorlic w 1915 roku rozegrała się jedna z największych bitew pierwszej wojny światowej, a jej śladem są liczne cmentarze wojenne na wzgórzach i w lasach Beskidu. To miejsca spokoju i zadumy, odwiedzane także przez wycieczki. Reklamy nie mają tam czego szukać, podobnie jak na ogrodzeniach i drogach prowadzących do nekropolii. Porządna firma plakatowa sama omija takie punkty i nie trzeba jej o tym przypominać.
Dla mieszkańca pobliskiej wsi Gorlice to miejsce, gdzie załatwia się urząd, lekarza i większe zakupy. Kampania nastawiona na lokalnego klienta powinna więc objąć tablice przy dworcu autobusowym, przy marketach i w centrum, a przy większym wydarzeniu także kilka punktów w gminach dookoła. Zgodę na plakat daje właściciel tablicy albo zarządca terenu, a po wydarzeniu afisze trzeba zdjąć, żeby nie wisiały miesiącami z nieaktualną datą.
Ranking powyżej układamy wyłącznie według ocen, jakie klienci wystawili firmom na niezależnych portalach. Każda firma dostaje wynik w skali od zera do dziesięciu, a o jej pozycji nie decyduje żadna umowa ani przelew.
Tak, jeśli wydarzenie odbywa się w sezonie i może zainteresować przyjezdnych. Najlepiej sprawdzają się punkty, w których goście się zatrzymują, na przykład przy sklepach, parkingach i stacjach paliw.
Nie jest to dobry pomysł. To miejsca pamięci, więc reklamy wiesza się w zwykłych punktach miejskich, zawsze za zgodą właściciela tablicy.