Racibórz jest miastem szkolnym i akademickim, położonym nad Odrą tuż przy granicy z Czechami. Takie połączenie daje plakatowi młodą publiczność i ruch z okolicznych gmin.
Do Raciborza codziennie dojeżdżają uczniowie i studenci z Kuźni Raciborskiej, Krzanowic, Rudnika czy Pietrowic Wielkich. Uczelnia, liczne technika i licea sprawiają, że rano i po południu okolice szkół i dworca są wyraźnie bardziej zatłoczone niż reszta miasta. Ogłoszenie o kursie, koncercie albo naborze do klubu ma tam dużo większą szansę trafić do właściwych osób niż na przypadkowej ulicy.
Wrzesień, okres przed feriami i koniec roku to momenty, w których młodzi ludzie szukają zajęć dodatkowych, pracy sezonowej albo mieszkania. W wakacje ruch przy szkołach zamiera i kampania skierowana do uczniów traci sens. Wtedy lepiej przenieść plakaty w okolice bulwarów, parków i basenów. Przy tablicach w szkołach i na uczelni o umieszczeniu ogłoszenia decyduje dyrekcja lub administracja budynku, więc warto zapytać wcześniej. Studenci częściej niż uczniowie reagują na informacje o wydarzeniach wieczornych, koncertach i ofertach pracy, a uczniów łatwiej przekonać zajęciami sportowymi, kursami językowymi czy korepetycjami. Jeden plakat dla wszystkich rzadko działa równie dobrze w obu grupach.
Bulwary nad Odrą, Arboretum i okolice Zamku Piastowskiego to miejsca rodzinnych spacerów i plenerowych imprez. Plakat o wydarzeniu na świeżym powietrzu dobrze umieścić przy wejściach do parków i na trasach, którymi ludzie tam idą. Przy obiektach zabytkowych obowiązuje większa ostrożność, więc korzysta się z nośników wskazanych przez zarządcę.
Bliskość Czech sprawia, że część gości przyjeżdża do Raciborza na zakupy lub imprezy, a raciborzanie jeżdżą na drugą stronę. Jeśli wydarzenie ma przyciągnąć także czeskich odwiedzających, warto rozważyć krótką informację w ich języku. Samo rozwieszanie po czeskiej stronie to jednak osobny temat, z własnymi zasadami i zarządcami, który trzeba wyjaśnić z firmą przed startem.
Kto zajmuje wyższe miejsce w rankingu powyżej, zależy od opinii klientów zebranych w portalach niezwiązanych z plebiscytem. Liczymy je w skali od zera do dziesięciu, a samo miejsce na liście nie jest na sprzedaż.
Najlepiej na początku września i przed feriami, gdy młodzi planują zajęcia. W wakacje taka kampania ma niewielki sens, bo przy szkołach prawie nikogo nie ma.
Wiele firm obsługuje cały powiat, ale zasięg trzeba ustalić przed zleceniem. Warto dopytać, w których miejscowościach mają uzgodnione tablice.